Czasy, kiedy kolbuszowską kolej toczyła rdza i zarastała trawa

Zdążyliśmy już przywyknąć do połączenia kolejowego nr 71 Rzeszów-Ocice. Przyzwyczailiśmy się też do estetycznego peronu z podziemnym przejściem w Kolbuszowej. Kwestią najbliższych kilku lat (tu wcale nie żartujemy) jest, kiedy pojedziemy bezpośrednio pociągiem z Rzeszowa do Warszawy i dalej. Bardzo szybko i w komfortowych warunkach.

Dziesięć lat temu taki scenariusz wydawał się być marzeniem. Tory linii nr 71 od dekad toczyła rdza, gnił jej drewniany podkład, wszędzie rosła metrowa trawa, a kolejowy majątek ulegał degradacji. Co prawda, na reaktywację szlaku, w budżecie państwa znalazło się 10 mln zł, ale kolej zamierzało wydać je na… uruchomienie szynobusu. Takie to były czasy…

– „Problem w tym, że to nie pojazdu za 4 mln zł, bo tyle kosztuje szynobus, tylko szybkiego, 3-godzinnego połączenia z Warszawą potrzebuje Podkarpacie – pisały w maju 2006 r. Super Nowości. – Niezrozumiałym wydaje się, więc prowizoryczny remont torów pod szynobus, skoro wkrótce należy wchodzić z konkretnymi robotami pod szybki ekspres. ”Do Warszawy przez Kolbuszową i Radom jest tylko 327 km. To jest potencjał, który można właściwie wykorzystać! Kolej powinna służyć społeczeństwu, a nie być tylko nieprzydatnym worem bez dna, dopominającym się o coraz wyższe dotacje” – apelowała gazeta.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.