Diabeł w ornat się ubrał i ogonem na mszę dzwoni

Sugestie Kronospanu, że jakoby władze miasta odpowiadały za zanieczyszczenie powietrza w Mielcu, bo „zwlekają z wydaniem decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych”, to wyższy poziomu absurdu. Zwłaszcza, że słowa te padły z ust, a właściwie z klawiatury, przedstawiciela firmy, która od lat jest uznawana za największego truciciela w mieście.

Nie bez przyczyny niczym grzyby po deszczu powstają w Mielcu proekologiczne organizacje, które już jawnie walczą z Kronospanem, a w sieci codziennie pojawiają się kompromitujące tę firmę zdjęcia i filmy. Czy to zbiorowa schizofrenia? Nie sądzę.

Przy całym moim krytycyzmie dla władz miasta – zasugerować, że to one są winne smogowi o zapachu drewna nad Mielcem, to tak jakby stwierdzić, że to Kronospan odpowiada za dziurawą drogę. To nie urząd kopci, tylko fabryka. Chyba, że czegoś nie wiem.

Obecny prezydent Mielca jest ostatnim, któremu można zarzucić brak świadomości proekologicznej i działań w tym kierunku. Tym bardziej, że walka o czyste powietrze w Mielcu była jednym z jego wyborczych sztandarów. Ale nie! To on jest winny dymom, smrodom trocinowym deszczom. To ludzie są winni, bo palą w piecach. Wszyscy winni, tylko nie Kronospan… „Diabeł w ornat się ubrał i ogonem na mszę dzwoni”.

Zamiast tych wszystkich tłumaczeń, które (moim zdaniem) nijak się mają do tego, co się dzieje w Mielcu, radzę firmie postawić na innowacyjność i technologię. Syfiącym fabrykom trzeba jak najszybciej „podziękować”. One zrobiły swoje w ciężkich czasach, kiedy po upadku WSK ludzie masowo tracili pracę i za wszelką cenę szukali źródła utrzymania. Nawet kosztem zdrowia. Sporo się jednak od tego czasu się zmieniło. I my się zmieniliśmy. Bardziej się szanujemy. Świadczą o tym chociażby niedawne strajki w firmach mieleckiej strefy.

Paweł Galek

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.