Po co Mielcowi MKS?

W swoich felietonach nie piszę o dwu rzeczach – o mojej pracy i o rodzinie. To są albo sprawy prywatne, jak rodzina, albo w taki sposób publiczne – jak praca i Firma, którą kieruję – że ich upublicznienie staram się ograniczać do zainteresowanych pracowników.

Dzisiaj, raz jeden, postanowiłem napisać o pewnej sprawie w kontekście firmy, której jestem prezesem. Ta firma to Interphone Service Sp. z o.o.. Zlokalizowana jest w Specjalnej Strefie Ekonomicznej na Wojsławiu. W pięknym otoczeniu, pod lasem, nad strumykiem.

Firma jest bardzo nowoczesna, ładna, szanuje swoich pracowników, jak może dba o nich. Na tyle, na ile pozwala rynek. Na życzenie właściciela, jako jedyni w okolicy, budujemy klimatyzację drugiej już hali produkcyjnej, aby ludzie nie pracowali w temperaturze 30 i więcej stopni w czasie upałów. Nie twierdzę, że nie ma firm lepszych od nas. Są na pewno. Ale staramy się, aby i o nas mówiono dobrze. Aby ludzie chcieli u nas pracować, aby im zapewnić, jeśli nie wyższe płace, to przynajmniej lepsze warunki socjalne.

Dajemy dzisiaj pracę ponad 200 osobom, będzie ich w przyszłości o wiele więcej. Pracuje u nas bardzo dużo kobiet. Część z nich jest sytuowana lepiej, część gorzej. Są takie, które są po prostu biedne. Liczy się dla nich każdy grosz. Nie mają nawet samochodów, co – wydawało by się – dzisiaj jest normalnością. Dojeżdżają do pracy rowerami albo ze znajomymi, jak akurat jest taka możliwość. I czytam sobie dyskusję na jednym z portali nad opracowaniem jakiejś firmy, zleconym przez Urząd Miasta, a dotyczącym Miejskiej Komunikacji Samochodowej, popularnych MKS – ów. I tam pada wiele mądrych słów i stwierdzeń, gdzie, jak, jak często, dla kogo, co zlikwidować, ile linii, co uruchomić, na jakich zasadach.

Nie znam tekstu opracowania, więc ograniczę się do własnych przemyśleń. Głównie na kanwie jednego ze śródtytułów. A brzmi on tak: „SSE priorytetem MKS”.

Na Urząd Miasta, na pensje jego urzędników, na wydatki Urzędu czyli np. pensje nauczycieli, inwestycje, opiekę społeczną, zasiłki etc. składają się ludzie pracujący w Mielcu i płacący podatki. Nie tylko w SSE, ale głównie oni. Także pracownicy „mojej” firmy.

I za to Miasto winno im być wdzięczne. Jak wynika z powyższego, wdzięczny jest MKS, dla którego SSE jest priorytetem. Niestety, nie cała SSE.

Bo ta na Wojsławiu jest priorytetem co najwyżej częściowym. A MKS to Miasto. A MKS także jest dofinansowywany z podatków „moich” pracowników. Od pięciu lat usiłuję – kiedyś u prezydenta Janusza Chodorowskiego (dwie próby), ostatnio u prezydenta Daniela Kozdęby – wyprosić stałe połączenie SSE na Wojsławiu z Mielcem. I zawsze słyszałem, że jak będzie tylu pracowników chętnych do podróżowania MKS-em, by się to opłaciło, to miasto uruchomi tam linię.

I pewnie nadal by się nie opłaciło, bo pracownicy raz jadą, raz nie, gdyby nie osiedle bloków socjalnych, wybudowane m.in. za podatki pracujących na strefie w Wojsławiu i podobnie utrzymywane. Tu chyba nikt nie pytał, czy będzie na tyle chętnych, by „się opłacało”

No i stan jest taki, że dzięki temu jest dojazd na pierwszą zmianę, powrót z niej, i dojazd na druga zmianę. Niestety, ok. godziny 23 mieszkańcy bloków socjalnych śpią I MKS nie jedzie. I „moi” pracownicy nie mają jak wrócić. Nie wiem, czy będzie jest ich 3 czy też 15. Wiem jedno – polityka Miasta musi realnie wspierać firmy strefowe.

Wspiera inwestorów, to jest niezaprzeczalny fakt. Ale musi wspierać także swoich obywateli pracujących w tych firmach. Mieszkańców Mielca. Bo za chwilę Mielczanie nie dojadą, a mieszkańcy Powiatu tak. I może wtedy być łyso.

Pewnie tak będzie, że przez pierwsze miesiące tylko nieliczni wsiądą MKS-u jadącego ulicą Inwestorów po godzinie 23.00. Bo ludzie nie są przekonani, że mogą na niego liczyć i kombinują inaczej. Ale w końcu się przyzwyczają i system zatrybi. Ale dlaczego jakoś nikt tego nie może pojąć, nie chce zrobić? Może dlatego, że łatwiej dać zasiłek biednej osobie niż zapłacić dla niej za dojazd do pracy, z ryzykiem, że ktoś na Radzie Miasta zarzuci niegospodarność w wydawaniu środków. Ale ośmielam się wierzyć, że Rada nie zwariowała.

Andrzej Talarek

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.