Czy w grobie rzeczywiście spoczywa gen Kwiatkowski? Są wątpliwości

W najnowszym numerze miesięcznika „Wpis” ukazał się wywiad z Krystyną Kwiatkowską, wdową po pochodzącym z powiatu kolbuszowskiego gen. Bronisławie Kwiatkowski, który był jednym z 96 ofiar katastrofy samolotu Tu-154M. Rozmowa z panią generałową dotyczyła rozpoczętej ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej. Oto co powiedziała na ten temat:

Wraz z moimi córkami jestem za przeprowadzeniem ekshumacji mego męża. Bo choć podczas pogrzebu w jak najlepszej wierze złożyłyśmy w grobie trumnę z ciałem najbliższej nam osoby, to jednak nie mamy pewności, co się w trumnie znajduje, bo prokuratura nie ma pewności, czy dotarła do Polski cała dokumentacja dotycząca mojego męża.

Trzy lata czekałyśmy na pierwsze dokumenty i ich tłumaczenie. Kiedy w końcu dokumentację nam udostępniono, dowiedziałyśmy się, że pewna część ciała mojego męża pochowana została… na cmentarzu na warszawskich Powązkach; o czym wcześniej zupełnie nas nie informowano. Wszystko odbywało się poza moimi plecami. Z dokumentacji prokuratorskiej wynikało, że jeszcze inna duża część ciała widoczna na dołączonych zdjęciach nie znajduje się ani w trumnie, w której go pochowaliśmy, ani w innych trumnach, ani w grobie wspólnym. Gdzie zatem jest?

Jestem za ekshumacjami od kiedy dowiedziałam się, że poprzednia ekipa rządząca nie zrobiła absolutnie nic w tej kwestii, a także dlatego, że żyjąc przez tyle lat u boku mego męża, generała polskiego wojska, widziałam, że spełniał tego typu obowiązek, czyli sprawdzanie zwłok, wobec każdego żołnierza, który poległ podczas, gdy on był jego dowódcą. Jako dowódca musiał tłumaczyć się ministrowi obrony narodowej, zwierzchnikowi sił zbrojnych, panom Klichowi, Onyszkiewiczowi albo Komorowskiemu, czy zrobił wszystko, co w jego mocy, żeby jego żołnierz nie zginął. Kiedy zaś zginął mój mąż, żołnierz, oficer, dowódca operacyjny sił zbrojnych, to wyjaśnienie okoliczności jego śmierci poprzednich przełożonych w ogóle nie interesuje. Nie mogę tego pojąć.




Myślę, że ekshumacja jest indywidualną sprawa każdego z nas, szanuję decyzję każdej rodziny. Natomiast moim zdaniem, pokutuje teraz fakt, że od samego początku procedura nie była przestrzegana i nasi bliscy nie zostali poprawnie przebadani, co skutkowało pomyleniem ciał i jest to udowodnione w dokumentacjach, które zawierają mnóstwo błędów. Przecież to nie jest łatwa decyzja dla prokuratora i gdyby nie był zmuszony tego robić, to by o tym nie zadecydował. Ja chciałabym w końcu uzyskać pewność, czy w grobie, który od ponad sześciu lat odwiedzam z córkami, i przy którym się modlimy, rzeczywiście spoczywa mój mąż. Jestem mu to winna.

Co będzie, gdy się okaże, że w trumnie nie ma ciała mojego męża? Jestem na to przygotowana, gdyż informacje, które otrzymałam z prokuratury dają podstawy do stawiania wielu pytań i brania również takiej ewentualności pod uwagę. (…)  Mamy dość codziennego stawiania pytań, codziennych dyskusji i domniemań. Może wreszcie będziemy potrafiły zamknąć pewien etap naszej żałoby. A co najważniejsze, będziemy też mogły się przekonać, jak wcześniejszy zwierzchnik sił zbrojnych, pan Komorowski, zdał egzamin w związku z katastrofą smoleńską.




Czy potrafię pokonać ból, który pojawi się w chwili ekshumacji? Długo się nad tym zastanawiałam, rozmawiałam sama ze sobą także nad grobem męża prosząc, by podpowiedział, jak mam postąpić. Doszłam do wniosku, że sumienie nie pozwala mi pogodzić się z tym, co jest. Nie potrafiłabym żyć w kłamstwie, oznaczałoby to bowiem przystanie na to, co oni robili i mówili przez prawie siedem lat okłamując nas na każdym kroku. Nawet nikt nie zapytał, jak się czujemy… Przeszkadzały im nawet kwiaty i znicze składane po katastrofie na Krakowskim Przedmieściu. (…)

Choć w katastrofie smoleńskiej zginął mój ukochany mąż, to nigdy nikogo nie oskarżałam, nie mówiłam, że był to wybuch czy zamach. Ja po prostu tego nie wiem. Jednak muszę zapytać, gdzie na świecie był podobny przypadek, że ginie 96 najważniejszych osób w państwie, a państwo to nie jest zainteresowane dogłębnym wyjaśnieniem przyczyn tak ogromnej tragedii?

Bronisław Kwiatkowski urodził się 5 maja 1950 roku w Mazurach, w gminie Raniżów. Wychował się w rodzinie wielodzietnej. Ukończył Technikum Leśne w Krasiczynie, później jednak postawił na wojsko. Od 1969 roku służył w Siłach Zbrojnych. Dowodził Polskim Kontyngentem Wojskowym w Syrii, 6 Brygadą Desantowo-Szturmową oraz Wielonarodową Dywizją Centrum-Południe w Iraku. W latach 2005 – 2007 sprawował stanowisko zastępcy dowódcy 2 Korpusu Zmechanizowanego, następnie dowódca operacyjny Sił Zbrojnych.




Zginął 10 kwietnia 2010 roku. w katastrofie samolotu Tu-154M. Pochowano go na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, wykonujący obowiązki prezydenta RP, pośmiertne mianował go generałem.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.