Plaga oszustw na… śmieciach

SAMSUNG




Jak się niestety okazuje, wielu mieszkańców mieleckich bloków oszukuje: płaci za segregowane śmieci, a w rzeczywistości wyrzuca je zmieszane, za co zapłaciliby więcej. Trudno oszacować, ile na tym traci miasto, ale na pewno niemało. Urzędnicy więc uruchomili kontrole. Nieuczciwi lokatorzy dostają kary, a pozostali otrzymują komunikat, że „oszczędzanie” na śmieciach wcale nie popłaca.




W przypadku bloków deklarację śmieciową składa ich zarządcy, czyli spółdzielnie mieszkaniowe, spółki komunalne, wspólnoty lokatorskie i inne podmioty. Zarządcy opierają się przy tym na oświadczeniach właścicieli poszczególnych mieszkań. Czy lokatorzy podają prawdę?




– Podpisują się pod tym i ponoszą odpowiedzialność za dane, które podają – mówiła Agnieszka Garncarz, kierownik Referatu Ochrony Środowiska i Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Urzędzie Miasta. – Niemniej jednak prowadzimy kontrole. Sprawdzamy, czy występuje zgodność z deklaracjami śmieciowymi. Posiadamy pewne informacje, których nie możemy ujawnić. Weryfikujemy je. Jeśli zarządcy mają problemy z dotarciem do mieszkańców, my toi robimy bezpośrednio – zaznaczyła.




Wiceprezydent Jan Myśliwiec przyznał, że oszustw na śmieciach nie brakuje: – Deklarują, że segregują odpady, tymczasem okazuje się, że oddają je zmieszane. Takich przypadków w Mielcu jest sporo. My to sprawdzamy i staramy się uporządkować. Te przynosi efekt. Widać to – zapewnił.




Sceptycznie do miejskich kontroli podchodzi radny Kazimierz Totoń: – W moim bloku mieszkała samotna pani – mówi. – Nagle zaczęła zużywać 15 metrów sześciennych wody. Okazało się, że mieszka tam rodzina z trójką dzieci. Ale kiedy spółdzielnia zwróciła się z prośbą o listę lokatorów, nie dało się, bo to poufne. A więc to nie jest tylko problem tylko śmieci. W związku z tym trzeba w końcu coś zrobić, żeby zarządcy budynków mieli możliwość dowiedzenia się, kto zamieszkuje w ich lokalach

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.